www.webd.pl
     

 
 

"HERBATA NA FUDŻI YAMIE"

by Grzegorz Dopart

Był czwartek... A może środa... Nie, chyba jednak czwartek. I chyba była wtedy słoneczna pogoda i świe...
Nie... wtedy musiała być środa, bo w środy zawsze robię pranie, a na linkach w ogródku, oprócz kilku osamotnionych klamerek, nie wisiało nic. Jestem jednak pewny, ze była godzina poranna. Szczerze więc mogę powiedzieć ze był to śliczny środowy poranek, gdzieś na peryferiach Anglii, w miasteczku zwanym Corby. Pozorny spokój tego miejsca wkrótce zostanie zakłócony przez nagłą eksplozję ogromnego szczęścia i jeszcze większej radości. Świat oszalał i wyraźnie wzywał do siebie. Moment zwrotny który miał pojawić się za kilka miesięcy, a o którym dowiedziałem się dwie i pół sekundy temu, był wyraźnym sygnałem do startu. Uciec...ale dokąd? Wyłączając telefon, zostawiając na stole niedopitą herbatę i niedokończony list ? Może uciec tam gdzie rośnie pieprz ? Tam gdzie każda sekunda odbiłaby się w mojej pamięci na długie lata? Jedno jest pewne ? ucieknę daleko. Ale jak? -tak po prostu...

Dziś minęły dokładnie dwa tygodnie od tego pięknego, angielskiego poranka, który miał zwiastować nadejście życiowej wiosny. Czy coś się zmieniło? Oprócz tego, że siedzę teraz w hotelowym pokoiku , którego długość jest wprost proporcjonalna do długości mojego ciała, to nic. Oprócz tego że musiałem przestawić swój zegarek o 10 godzin wprzód i przez kilka pierwszych dni budziłem się o godzinie 20.00 to też nic. Oprócz tego że odczytanie ulicznych znaków wymagałoby kilkuset lat praktyki to pewnie też nic szczególnego. I co w tym dziwnego ze wszyscy kłaniają mi się w progu gdy wchodzę do sklepu albo pozdrawiają z daleka gdy tylko zobaczą moja twarz. Co dziwnego w toaletach z setkami przycisków, kiedy i tak ciężko odczytać który jest do czego i trzeba wciskać każdy po kolei aby się przekonać na własnej...skórze.

Nic się nie zmieniło, bo to jest tylko sen. Wiem ze zaraz obudzę się znowu w moim małym Corby i będę się zastanawiał czy rzeczywiście po drugiej stronie kuli ludzie chodzą do góry nogami. Może mama wejdzie do pokoju i zakomunikuje śniadanie na stole?
Ale o dziwo mijają kolejne dni. Każdy z nich zdaje się być coraz bogatszy i utwierdza mnie w przekonaniu ze życie jest piękne a świat nie kończy się na szarym blokowisku.
Uciekłem...I chociaż może nie rośnie tutaj pieprz a moje poprzednie poglądy o ludziach chodzących do góry nogami okazały się błędne, to jednak udało mi się uciec...Tak po prostu... I nie jest już ważne czy zostanę cały miesiąc w tym mikro-pokoju gapiąc się przez okno, czy może objadę wyspę dookoła autostopem. Tak naprawdę nie wiem nic oprócz jednego ? uciekłem daleko. A co będzie jutro? A czy to takie ważne?


  Następna strona


Wyślij maila autorowi tekstu
 
     
   
Copyright by Marcin Lubojański