|
|
|
| |
Czas uciekać jednak z Białorusi. Wsiadamy w autobus do Druskiennik, znanego uzdrowiska na południu Litwy. Nie mamy żadnych problemów z opuszczeniem granicy. Druskienniki to miasteczko pięknie położone na wysokim brzegu Niemna. Robimy sobie wzdłuż niego wieczorną eskapadę, jest bardzo malowniczo i cykam sporo zdjęć. Oglądamy także cerkwie, chodzimy po lesie i spędzamy trochę czasu nad jeziorami. W środku miasteczka jest duży kościół. U księdza pytamy się o nocleg i on daje nam miejsce w domu parafialnym. Jest w nim zimno, ale zawsze jest jakieś schronienie przed ewentualnym deszczem i wiatrem.
Rano o 9.40 mamy autobus do Wilna. Chcemy wysiąść przy styku trasy na Troki i dojechać tam stopem. Cena za bus to 12 litów. Na rozjeździe szybko złapaliśmy stopa i jesteśmy na miejscu w Trokach. Największą atrakcją miasteczka jest ogromny zamek położony na wyspie. Jednak zanim do niego dotarliśmy postanowiliśmy coś zjeść. Rozsiadamy się na murku, a przy nas dwóch dzieciaków ma zabawę z latawca zrobionego z reklamówki i taśmy magnetofonowej. Potem gramy z nimi w piłkę, trochę ruchu nie zaszkodzi. Dołącza się także kilku studentów z Wilna i jest wesoło. Księdza w pobliskim kościele nie ma, więc idziemy z plecakami do zamku. Wstęp na ISIC 3,5 lita (1$=3,9 lita). ). Jest odnowiony i naprawdę robi wrażenie. W środku na wystawach widać jak go odbudowywali. Zresztą jak się popatrzy bliżej to widać, że oryginalnie był z kamienia i on stanowi podstawę, natomiast reszta w latach 50-tych została dobudowana z cegły. Otoczenie zamku jest przepiękne, dookoła jeziora i wyspy. Była sobota i akurat do zamku przychodziło mnóstwo młodych par, a nasi znajomi studenci za bardzo się podpili i zabrała ich policja. Nasza sielanka niestety się kończy z racji deszczu. Zjadamy jeszcze po czeburiku i idziemy szukać noclegu. Idziemy do plebani, księdza znowu nie ma, ale jakaś pani zaprowadza nas do domu obok. Miejsc w pokojach nie ma, ale możemy spać na werandzie. Nam pasuje. W domu tym mieszkają studenci z Wilna. Rozmawiamy trochę z nimi i oni proponują nam pokój na dole, bo tam jest wolne. Z radością zamieniamy na niego naszą werandę mimo 14oC. Wyruszamy jeszcze na nocny obchód zamku i robię trochę nocnych zdjęć. Dobrze, że tam byliśmy jeszcze w miarę wcześnie, bo o 23-ciej wyłączają oświetlenie zamku.
Po powrocie czeka na nas nie lada atrakcja - sauna. Był to mój pierwszy raz w czymś takim, temperatura dochodziła do 100oC i szybko wymiękliśmy. Plus był tego taki, że po zimnym pokoju chodziliśmy w samych slipkach i patrzeliśmy jak nasze ciała parują. Dopiero rano poczuliśmy, że w pokoju było zimno.
Dzisiaj niedziela, więc ruszamy do Wilna spotkać się z Michałem i Mateuszem. Spotykamy się koło McDonalda i od razu myślimy nad dalszym planem. Decydujemy się jechać od razu do Petersburga. Autobusów nie ma, pociągów trzy rodzaje: kupiejny za 120 litów, plackartny za 77 i obszczyj za 55. Dla nas wybór jest prosty. Wymieniamy kasę i kupujemy bilety. W kasie można płacić kartą, ale tylko Mastercard lub Maestro. Podobnie jest na całej Litwie, Visy praktycznie nie widać. Czas zwiedzać miasto. Przed Ostrą Bramą znajduje się schronisko, które bardzo polecam, jeśli ktoś chce zostać na nocleg w Wilnie. Jest tam super backpackerska atmosfera, zostawiamy tam plecaki i idziemy dalej. Zaczynamy oglądanie miasta od Ostrej Bramy i obrazu Matki Boskiej. Bardzo dużo ludzi, ale udaje mi się dostać przed sam obraz. Dalej oglądamy cerkwie Św. Trójcy, Ducha Świętego. Trwają teraz przygotowania do Wielkiej Nocy w prawosławiu i jest mnóstwo ludzi z palmami. Zwiedzamy dalej starówkę i za pomocą sms'ów próbuje się odnaleźć z Sebastianem, z którym także się tu umówiłem. Niestety Pascal i LP podają różne miejsca gdzie znajduje się ratusz i mamy spory problem z odnalezieniem siebie. Dopiero telefon rozwiązuje sprawę i w końcu się spotykamy. Z Sebastianem spotkałem się w poprzednie wakacje w Libanie, a teraz spotkanie w Wilnie. Chodzimy razem po Starówce, wchodzimy na Wzgórze Giedymina podziwiać miasto z góry, krążymy po wąskich i uroczych uliczkach. Pod koniec dnia się żegnamy i umawiamy się wstępnie na spotkanie w Tallinie lub Rydze.
|
|
|